Miejski Klub Sportowy
BIESZCZADYUstrzyki Dolne
niedziela, 3 listopada 2019, 14:00

Tempo Nienaszów zatrzymane

MKS Arłamów Ustrzyki Dolne 1-0 LKS Tempo Nienaszów

 

 

W niedzielne popołudnie zawodnicy MKS Arłamów Ustrzyki Dolne po raz ostatni w tej rundzie wybiegli na murawę stadionu w Arłamowie. Przeciwnikiem biało-zielonych była drużyna LKS Tempo Nienaszów, która świetnie spisuje się w pierwszej części sezonu, notując przed tym meczem serię 9 spotkań bez porażki.

Goście od pierwszych minut spotkania postawili twarde warunki, chcąc zdominować wydarzenia na boisku. Skutecznie przerywali ataki MKS-u i starali się wyprowadzać szybkie kontrataki. Sama gra obfitowała w wiele nieprzepisowych zagrań i sędzia główny tego meczu – Pan Tomasz Jagieła – często używał gwizdka i chętnie sięgał po żółte kartki. Przyjezdni dwukrotnie w pierwszej połowie próbowali wymusić na arbitrze podyktowanie rzutu karnego, lecz ten nie dał się nabrać i jedna z prób symulacji zakończyła się karą indywidualną. Gospodarze najgroźniejsze swoje sytuacje stwarzali po stałych fragmentach gry. Najpierw z rzutu wolnego w swoim stylu piłkę do bramki dokręcał Wąchocki, ale bramkarz był na posterunku i sparował ją na rzut rożny. Do nieszczęśliwego wypadku doszło po jednym z kornerów, kiedy to Demkowski w walce o górną piłkę starł się z golkiperem gości i musiał opuścić boisko. Jak się później okazało w wyniku uderzenia Nasz obrońca trafił do szpitala w Rzeszowie ze złamanym nosem. Trener Grzegorz Tkacz musiał szybko interweniować, wprowadzając zawodnika rezerwowego i zmieniając ustawienie.  Kolejne dośrodkowanie z narożnika boiska przyniosło w końcu wymierny efekt i drużyna ze stolicy Bieszczad objęła prowadzenie. Kumah-Doe dośrodkował piłkę w pole karne, a tam przytomnie odnalazł się Rąpała, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.

Po zmianie stron gra nadal była zaostrzona, a sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Goście co prawda wyżej zaatakowali ale nie stwarzali bezpośredniego zagrożenia pod bramką Szpiecha. Ich gra opierała się głównie na dośrodkowaniach z bocznych stref boiska, z którymi tego dnia golkiper MKS-u nie radził sobie najlepiej. Odważniejsza gra zawodników z Nienaszowa stwarzała okazję do wyprowadzenia kontrataku przez gospodarzy. Podwyższenie wyniku mógł zapewnić Jacenkiw, który otrzymał dobre podanie od Wethacza, przepuszczone po drodze między nogami przez Różyckiego. Ten jednak przegrał pojedynek z bramkarzem Tempa, który dobrze interweniował w tej sytuacji. Swoje szanse mieli również zawodnicy wpuszczeni na boisko. Najpierw Matiasik nie sięgnął piłki wystawionej przez Popowniaka, później sam dogrywający stanął oko w oko z bramkarzem gości lecz znowu górą był golkiper Nienaszowa. Swoich sił próbował także Galant lecz jego strzały z dystansu nie znalazły drogi do bramki. W odpowiedzi goście stanęli przed świetną okazją do wyrównania. Serca kibiców i zawodników MKS-u zabiły mocniej, kiedy to po dobrym dośrodkowaniu niepilnowany zawodnik z Nienaszowa miał piłkę meczową na głowie w bliskiej odległości od bramki. Ten jednak fatalnie przestrzelił ,a sympatycy drużyny z Ustrzyk Dolnych mogli odetchnąć z ulgą. Wynik z pierwszej połowy utrzymał się tym samym aż do końcowego gwizdka i to Bieszczady wychodzą z tego starcia zwycięsko.

 

Już w najbliższą sobotę udamy się do Jasła, by tam powalczyć o tytuł mistrza jesieni i fotel lidera krośnieńskiej Klasy Okręgowej z miejscowym JKS-em.  

 

 

 

Bramki:

Daniel Rąpała

 

Skład:
Szpiech – Winnicki, Kumah-Doe, Demkowski (Różycki 35’), Rąpała – Fundanicz, Ziemba, Wethacz (Matiasik 67’), Słotwiński (Popowniak 55’) –Wąchocki (Galant 76’), Jacenkiw (Skwara 79’)

Rezerwowi:
Woźny, Skwara (79’), Matiasik (67’), Galant (76’), Różycki (35’), Popowniak (55’), Kawczak